Granie i śpiewanie to nie talent, z którym trzeba się urodzić, to umiejętność, której uczy się dosłownie każdy. Zaczynamy od jednej piosenki, którą lubisz. Bez ocen, egzaminów i wyścigów. U mnie się nie ćwiczy u mnie się gra.
Gra na instrumencie to umiejętność jak prawo jazdy albo patent żeglarski: raz zdobyta, zostaje z Tobą na całe życie. Dlatego pracujemy intensywnie i do konkretnego celu, pod klucz, a nie w kółko przez lata, jak z językiem w podstawówce, którym potem i tak nikt nie mówi. Uczę indywidualnie, więc cała uwaga jest skupiona na Tobie i na tym, co masz umieć.
Na zajęciach nie dotykam uczniów i nie muszę tego robić, wystarczy, że pokazuję. Grania na pianinie i gitarze nauczyłem osoby, których nigdy nie widziałem na żywo, tylko przez ekran. Bo człowieka się nie uczy. Stwarza mu się warunki, żeby sam się uczył.
Nie porównuję grania do siłowni. Repertuar budujemy z piosenek, które lubisz, bez gam i nudnych wprawek. Masz połknąć bakcyla, a on połyka się sam.
Ludzie wracają z koncertu uśmiechnięci. Tak samo działa granie dla siebie. Muzyka potrafi przyprawić o ciarki na całym ciele i poruszyć obszary, których nie ruszy nic innego, czasem wreszcie pozwala się rozpłakać.
Raz zdobyta, zostaje na całe życie i w każdym wieku znajdzie się okazja, żeby jej użyć. To też jedno z najlepszych narzędzi poznawania ludzi, otwiera rozmowy, kontakty i drogi.
Wśród moich uczniów byli lekarze, naukowcy, przedsiębiorcy, studenci i osoby pracujące w korporacjach. Wielu z nich na początku nie przypuszczało, że dorosły może zacząć, a jednak zaczęli i dziś grają. Doświadczenie, cierpliwość i pewność, które masz jako dorosły, są w nauce ogromnym atutem.
Nie oceniam i nie egzaminuję, nie sprawdzam, czy ktoś się „nadaje” do grania. Liczy się piosenka, którą chcesz zagrać, i przyjemność, jaką z tego czerpiesz. Resztą zajmę się ja.
Nauka gry w dorosłości przynosi realne korzyści: pobudza umysł do pracy i sprzyja tworzeniu nowych połączeń nerwowych. To również wartościowe hobby, które relaksuje i pięknie zbliża ludzi.
Śpiewasz amatorsko od jakiegoś czasu, a nie masz z kim zagrać na ważną okazję? A może chcesz po prostu poćwiczyć z kimś, kto gra albo nauczyć się akompaniować sobie i jednocześnie śpiewać? To również opcja dla dorosłych.
Najlepiej spotykać się rzadziej, a dłużej, i między spotkaniami pracować nad tym, co ustalimy.
Nazywam się Michał Drezner. Uczę gry i śpiewu od 2008 roku, prowadziłem własną szkołę „Muzyczna Garderoba”, zagrałem ponad 500 koncertów. Od 2018 roku pracowałem tam, gdzie muzyka znaczy najwięcej: na oddziałach onkologicznych i psychiatrycznych oraz w hospicjach. To nauczyło mnie panować nad emocjami i uczyć tak, żeby rozumiał i pięciolatek, i osiemdziesięciolatek.
Mam dyplom studiów podyplomowych z arteterapii i jestem mediatorem Sądu Okręgowego w Warszawie, od dwóch lat studiuję psychologię. Prywatnie, jestem ojcem. To, co mi powiesz, traktuję dyskretnie; zaufanie jest dla mnie najważniejsze.
Arteterapia to wspieranie emocji, rozwoju i dobrego samopoczucia przez twórczość, w moim przypadku przede wszystkim przez muzykę. Nie chodzi w niej o artystyczny efekt, tylko o sam proces i ekspresję; to wsparcie, które uzupełnia opiekę lekarza czy psychologa, a nie ją zastępuje.
Odpowiem z propozycją terminu i tym, od czego zaczniemy. Im więcej napiszesz, tym lepiej dobiorę pierwsze spotkanie.
Odezwę się z propozycją terminu i pierwszego spotkania w ciągu 1–2 dni roboczych. Sprawdź też folder SPAM, gdyby odpowiedź się tam zawieruszyła.
Coś nie zadziałało z wysyłką. Napisz proszę bezpośrednio na [email protected] , odezwę się tak samo szybko.